Włoskie jezioro Garda to jedno z najciekawszych miejsc które odwiedziłem w ostatnich latach. Ze względu na swoją wielkość oraz położenie u podnóży Alp jest doskonałym miejscem do uprawiania wszelakich sportów – zaczynając od pływania przez windsurfing czy kite surfing, kolarstwo górskie po wspinaczkę.
Dodatkowo dzięki swojej lokalizacji doskonale nadaje się na bazę wypadową do zwiedzania pobliskiej Werony, Wenecji czy Mediolanu.
Jeśli chodzi o dojazd nad Morze, to w okolice Genewy jesteśmy w stanie dostać się w czasie około 2 godzin, zakładając oczywiście że zatrzymaliśmy się w południowej części Jeziora – np. w Desenzano Sul Garda.


Nad Gardą przebywałem pod koniec sierpnia i był to względnie dobry termin, choć następnym razem przyjadę tutaj raczej z początkiem września – po Włoskim sezonie wakacyjnym. Pustki na plażach, takie jak na zdjęciu powyżej, były możliwe do uchwycenia jedynie już w okolicach zachodu słońca lub w porze wczesnoporannej.
W ciągu dnia – tłumy…

Tłumy na szczęście kumulowały się w dwóch rejonach – w północnej części jeziora, od Limone przez Rivę do podnóży Monte Baldo, oraz na samym południowym cyplu w pobliżu Desenzano. W innych rejonach na szczęścia dawało się odetchnąć od tłoku…
